DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Siatkarskie dylematy. Barkom Lwów w naszej hali

post-img

„Wstyd. Hańba. To nie jest nasz klub. Cyrk” – przez internet i lokalną społeczność przelała się fala niezadowolenia z faktu, że w przyszłym sezonie w jastrzębskiej Hali Widowiskowo-Sportowej w rozgrywkach PlusLigi grać będzie ukraiński zespół pod marką Barkom Jastrzębie. Czy te emocje nie są przesadzone? Czy traumę, jaka dotknęła kibiców po upadku Jastrzębskiego Węgla, da się uleczyć?

Siatkarskie dylematy

Projekt pod nazwą Jastrzębski Węgiel S.A. upadł.

Przez ponad 20 lat siatkarska drużyna z naszego miasta przeżywała swój złoty okres. Przypomnijmy, że Jastrzębska Spółka Węglowa S.A. objęła mecenat nad siatkarzami tuż po zdobyciu przez nich pierwszego tytułu mistrza Polski, a miało to miejsce w 2004 roku. Wówczas zespół prowadzony przez słowackiego trenera Igora Prielożnego, występujący pod nazwą KS Ivett Jastrzębie-Borynia, pokonał w finale PZU AZS Olsztyn. Sponsorem sensacyjnych mistrzów kraju była firma odzieżowa z Rawy Mazowieckiej.

Dopiero ten spektakularny sukces sprawił, że po wieloletniej rozłące największy w Europie producent węgla koksującego zaczął wspierać klub siatkarski z Jastrzębia-Zdroju (wszak wcześniej, w okresie PRL-u, sekcja siatkarska była jedną z kilku w GKS-ie Jastrzębie, czyli klubie utrzymywanym przez jastrzębskie kopalnie). Rok później, dokładnie 2 maja 2005 roku, członkowie klubu KS Jastrzębie-Borynia powołali do życia spółkę akcyjną Jastrzębski Węgiel, która przejęła drużynę seniorów występującą w Polskiej Lidze Siatkówki (obecnie PlusLidze).

Złota era jastrzębskiej siatkówki

I tak rozpoczął się okres, który na zawsze pozostanie w pamięci kibiców, okraszony ostatecznie kolejnymi trzema mistrzostwami kraju, dwukrotnym zdobyciem Pucharu Polski, dwoma występami w finale Ligi Mistrzów oraz klubowym wicemistrzostwem świata.

Drużynę Jastrzębskiego Węgla prowadziło wielu utytułowanych trenerów, m.in.: Tomaso Totolo, Roberto Santilli, Lorenzo Bernardi, Roberto Piazza, Ferdinando De Giorgi, Slobodan Kovač, Andrea Gardini czy Marcelo Méndez. Występowały w niej prawdziwe gwiazdy światowej siatkówki, m.in.: Plamen Konstantinow, Dawid Murek, Paweł Abramow, Michał Łasko, Łukasz Kadziewicz, Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak, Lukas Kampa, Tomasz Fornal, Trevor Clevenot, Benjamin Toniutti i Jean Patry. Klub stał się uznaną marką w światowym formacie.

Koniec baśni i nowa rzeczywistość

Niestety, kryzys, jaki dotknął sponsora tytularnego klubu, sprawił, że ten bajkowy czas dobiegł końca. Tego lata kibiców siatkówki nie elektryzują już doniesienia o transferach przeprowadzanych przez działaczy Jastrzębskiego Węgla. Już przed wakacjami wiadomo było, że czterokrotny mistrz kraju nie przystąpi w nadchodzącym sezonie do rozgrywek ligowych. Marka Jastrzębski Węgiel zniknęła z siatkarskiej mapy Polski.

Czy kiedykolwiek się odrodzi? To pytanie zadaje sobie wielu z nas. I chyba nikt nie jest w stanie na nie odpowiedzieć. Jest zbyt wiele niewiadomych, by pokusić się o jednoznaczne sądy. Na pewno jednak siatkówka w naszym mieście przetrwa. Już teraz wiemy, że do drugoligowych rozgrywek przystąpi KS Jastrzębie-Borynia. To oznacza powrót do źródeł. Zarazem jest to fundament do odbudowy pozycji klubu na polskiej scenie. Mamy zatem komu kibicować.

PlusLiga z Barkomem Lwów w tle

W tym samym czasie, kiedy jasne stało się, że Jastrzębskiego Węgla zabraknie w stawce najlepszych drużyn w kraju, toczyły się rozmowy w sprawie wynajęcia Hali Widowiskowo-Sportowej drużynie Barkomu Lwów. Ukraiński zespół od czterech sezonów występuje w PlusLidze i trzeba przyznać, że radzi sobie nie najgorzej. Barkom wynajmował już hale w Tarnowie, Krakowie, Wieluniu, a w poprzednim sezonie w Elblągu. Teraz występować będzie w Jastrzębiu-Zdroju.

Kibice, którzy przywykli do siatkówki na najwyższym poziomie, będą mogli nadal oglądać ją w jastrzębskiej hali. I wcale nie muszą kibicować drużynie Barkomu. Przecież nie ma takiego przymusu. Będą mogli jednak na żywo, a nie tylko w telewizyjnych transmisjach, oglądać najlepsze polskie drużyny. Wszak nadal do naszego miasta przyjeżdżać będą naszpikowane gwiazdami zespoły Aluronu CMC Warty Zawiercie, Projektu Warszawa czy Asseco Resovii Rzeszów. Być może nie wszystkim podoba się fakt, że w trakcie ich spotkań nie będzie okazji do wspierania swojej ulubionej drużyny, ale sportowy show z najwyższej półki wciąż będzie w naszej hali obecny.

Historia kołem się toczy

Oczywiście nic nie zastąpi sympatykom jastrzębskiej drużyny tych emocji, jakie wywoływały mecze Jastrzębskiego Węgla z innymi tuzami PlusLigi. Trzeba się jednak pogodzić z faktem, że (miejmy nadzieję – tylko na pewien czas) drużyny tej nie ma w elicie polskiej siatkówki.

Wspierajmy, kibicujmy i trzymajmy kciuki za zawodników, którzy będą bronić barw KS Jastrzębia-Boryni w drugoligowych zmaganiach. Starsi kibice zapewne dobrze pamiętają lata 80. minionego wieku, kiedy to zespół oparty głównie na wychowankach długo przebijał się do ekstraklasy. Sztuka ta powiodła się dopiero w 1989 roku. Dwa lata później, w niemal niezmienionym składzie, zespół z Leszkiem Dejewskim, Leszkiem Nawratem, Tristanem Działyńskim, Jarosławem Szalpukiem czy Sławomirem Gerymskim sięgnął po brązowy medal mistrzostw Polski. A po kolejnych dwóch latach z jego sponsorowania wycofała się kopalnia „Borynia” i bytność klubu stanęła pod dużym znakiem zapytania. Odrodzenie się siatkówki i powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej zajęły kolejne pięć lat. Historia lubi się powtarzać.

A Barkom? Niech gra w jastrzębskiej hali. Niech nadal do naszego miasta przyjeżdżają najlepsze polskie drużyny. Kto będzie chciał chodzić na te mecze – niech chodzi. Kto nie chce – nie musi. Nie róbmy jednak z tego iście rejtanowskich scen. To tylko sport.

opracował Damian Skupień /(c) 2026 Portal Jas24info.

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic