DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Zanim wyburzymy podmiotowość wyburzenie szybu Jas II Jastrzębie-Zdrój

post-img

W środę, 19 sierpnia w Jastrzębiu-Zdroju w kilka sekund zniknęła 73-metrowa wieża szybu Jas II.  Górnicy w galowych mundurach odegrali symboliczny happening protestu przy dźwiękach piosenki o końcu pewnej epoki, a w tle trwają przygotowania do budowy... turystycznej makiety kopalnianego skipu.

Zanim wyburzymy własną podmiotowość. Kres szybu Jas II w Jastrzębiu-Zdroju

 Czterdzieści sześć lat po podpisaniu przełomowego Porozumienia Jastrzębskiego, które rodziło polską wolność, likwidacja przemysłu wydobywczego stała się efektem pospiesznych, odgórnych decyzji. Czy bezpowrotnie niszcząc autentyczne dziedzictwo i rezygnując z kluczowych surowców, nie wyburzamy czegoś znacznie ważniejszego — własnej niezależności i suwerenności gospodarczej?

Ostatni element kopalni Jas-Mos

Ważąca 7 tysięcy ton i licząca blisko 73 metry żelbetowa wieża szybu Jas II dawnej kopalni Jas-Mos przestała istnieć. Ponad 50 kilogramów dynamitu umieszczone w 800 otworach w kilka sekund zamieniło w pył i gruz ostatni nadziemny element infrastruktury tego zakładu.

Spółka Restrukturyzacji Kopalń (SRK) ogłosiła to wydarzenie jako wielki finał likwidacji dawnej KWK Jas-Mos-Jastrzębie III. Z punktu widzenia urzędniczych procedur i logistyki spółek Skarbu Państwa sprawa wygląda prosto: szyb przestał pełnić swoją funkcję, wygaszona kopalnia generowała koszty, a ponad 80 hektarów poprzemysłowych gruntów SRK wraz z Jastrzębską Spółką Węglową wystawiają na sprzedaż z myślą o zewnętrznych inwestorach.

Ścieżka ideologicznych wytycznych

Urzędniczy papier zniesie wszystko. Pod hasłami modernizacji serwuje nam się opowieść o koniecznym czyszczeniu terenu pod nowe, „zielone” inwestycje. A jednak, gdy patrzyłem na opadający nad Jastrzębiem-Zdrojem pył, czułem głęboki, racjonalny sprzeciw. Moje zastrzeżenia budzi zastanawiająca bezrefleksyjność i bezkompromisowość, które z tej rozbiórki uczyniły symbol naszych czasów.

Jastrzębie-Zdrój zajmuje wyjątkowe miejsce na mapie Polski. Zanim w latach 60. ruszyło tu na masową skalę wydobycie w kopalniach Jastrzębie i Moszczenica, rejon ten był cichym uzdrowiskiem. Przemysłowa epoka w kilkadziesiąt lat ukształtowała tu unikalny, niezwykle twardy mikrokosmos: osiedla, szkoły, orkiestry dęte, kluby sportowe i silną, zakorzenioną w etosie pracy wspólnotę.

Pancerz tożsamości i pamięci

Z perspektywy centralnych gabinetów w wyburzanym szybie widać wyłącznie zbędny balast i pozycję w bilansie likwidowanej spółki. Dla ludzi, którzy spędzili pod ziemią całe swoje życie, to bezpardonowe cięcie w samej tkance narodowej i lokalnej tożsamości. Szyb stanowił oś tutejszej codzienności, znak rozpoznawczy w panoramie miasta i symbol szychty, z której wracało się do domu. Zlikwidować obiekt można jednym naciśnięciem detonatora. Znacznie trudniej zmierzyć się z głęboką pustką i poczuciem zdradzonej wspólnoty, które po nim zostają.

Jest jeszcze drugi, ważniejszy powód, dla którego ten obraz porusza każdego, kto patrzy na Polskę z perspektywy historycznej i strategicznej.

Tam, gdzie rodziła się wolność

To właśnie w tym mieście, na kopalni „Manifest Lipcowy”, 28 sierpnia 1980 roku wybuchł strajk, który doprowadził do podpisania Porozumienia Jastrzębskiego. Tutejsi górnicy stawili czoła komunistycznej władzy. Obok kwestii socjalnych uderzyli w sam monopol ideologiczny państwa, upominając się o godność, suwerenność i prawa obywatelskie całego narodu. Pod tymi szybowymi wieżami, w opadzie węglowego pyłu, rodziła się współczesna polska wolność.

Niepokoi chłód, z jakim o tym gigantycznym dziedzictwie rozmawia się dzisiaj poprzez tabele w Excelu, opłaty za emisję CO₂ czy rygorystyczne wskaźniki Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS). Górnik z 1980 roku był obywatelem wywalczającym dla nas prawo do samostanowienia — zamienianie go w cyfrę w arkuszu redukcji emisji stanowi rażące spłycenie historii.

Górniczy sprzeciw na zgliszczach

Tuż po detonacji górnicy w galowych mundurach zorganizowali przy dymiących ruinach przejmujący protest. Gdy jeden z nich ciągnął za sobą głośnik, z którego niosły się słowa utworu „To już jest koniec” Elektrycznych Gitar, cała grupa w skupieniu opuszczała teren wyburzonego zakładu. Dźwięki znanej piosenki stały się gorzkim komentarzem do zmierzchu całej epoki, ich zawodu i tożsamości budowanej przez pokolenia. Dla ludzi, którzy spędzili pod ziemią całe swoje zawodowe życie, był to akt najwyższego sprzeciwu. Tutejszy mundur — przez dekady symbol dumy, prestiżu oraz państwotwórczej roli — stał się ich ostatnim orężem. Wychodząc z kopalni razem, krok za krokiem, ci twórcy przemysłowej potęgi regionu zamanifestowali swój kategoryczny sprzeciw wobec skazywania ich historii i ciężkiej pracy na zapomnienie.

Makieta zamiast dziedzictwa

W tym samym czasie w mieście dochodzi do paradoksu odsłaniającego mizerię współczesnej polityki historycznej. Kilka kilometrów dalej, przy Żelaznym Szlaku Rowerowym, w ramach projektów rewitalizacyjnych, planuje się budowę blisko 36-metrowej wieży widokowej w kształcie… kopalnianego skipu.

Autentyczną, historyczną konstrukcję, pamiątkę żywej pracy i walki o wolność, wysadza się w powietrze, by kawałek dalej stawiać jej komercyjną, turystyczną makietę. To zastanawiający obraz współczesnych priorytetów: niszczymy prawdziwe, materialne dziedzictwo przemysłowe, a w jego miejsce wznosimy nowe formy, stworzone wyłącznie z myślą o rekreacji.

Surowcowy fundament Europy

Sprawa sięga jednak znacznie głębiej niż pytania o architekturę i pamięć. Posiada wymiar materialny i strategiczny. Pod Śląskiem wciąż leżą gigantyczne zasoby surowców — na czele z węglem koksowym.

Warto przypomnieć fakt celowo pomijany w publicznej dyskusji: węgiel koksowy służy do produkcji stali, a nie do spalania w domowych piecach. Bez stali niemożliwa staje się budowa wiatraków, nowoczesnych linii kolejowych, samochodów elektrycznych czy sieci energetycznych. Nawet Unia Europejska wpisała go na listę surowców krytycznych.

Ryzyko geostrategiczne

Obecna sytuacja ujawnia narastający absurd. Europa, ogarnięta klimatycznym rygoryzmem, planuje budowę nowoczesnego przemysłu, a jednocześnie na własne życzenie likwiduje własne bazy surowcowe i uzależnia się od dostaw z Azji czy Ameryki Południowej. Pozbywamy się możliwości pozyskiwania strategicznych surowców szybciej, niż tworzymy jakąkolwiek stabilną alternatywę.

Taka polityka oznacza poważne ryzyko geostrategiczne. System energetyczny i przemysłowy wymagają stabilności, a nie politycznych manifestów. Prąd w sieci i stal w hutach muszą być dostępne niezależnie od kaprysów pogody. Racjonalna modernizacja wymaga tworzenia sprawnie działających alternatyw, a nie ślepego pośpiechu, w którym niszczy się własne fundamenty bezpieczeństwa.

Rachunek za narzucone tempo

Polska posiada specyficzną strukturę energetyczną, odmienną od państw opierających się na alpejskich rezerwuarach wodnych czy potężnych elektrowniach jądrowych. Narzucany nam mechanizm ETS oraz cele redukcyjne działają jak drastyczny podatek nakładany na naszą konkurencyjność. Koszty tej polityki ponoszą polskie zakłady produkcyjne, cała gospodarka i zwykli obywatele płacący wyższe rachunki.

Czas na odzyskanie podmiotowości

Najważniejsza i najbardziej gorzka lekcja, jaką wywozi się dzisiaj ze spowitego gruzem Jastrzębia-Zdroju, sprowadza się do jednego pojęcia: podmiotowość.

Górnicy, którzy w sierpniu 1980 roku stawiali opór reżimowi, walczyli o prawo do własnego głosu. Podmiotowe państwo potrafi twardo i bezkompromisowo zdefiniować swój interes narodowy. Posiada odwagę, by powiedzieć na forum międzynarodowym: „To są nasze realia, to jest nasz potencjał i to my dyktujemy tempo zmian zapewniające bezpieczeństwo naszym obywatelom”.

Wieża szybu Jas II już nie wróci na swoje miejsce. Piosenka ucichła, pył opadł, a teren zostanie wyrównany pod kolejne hale logistyczne. Dopiero gdy za wiele lat będziemy dysponować tanią, niezależną i bezpieczną energią z własnego atomu i nowoczesnych technologii, będziemy mogli powiedzieć, że węgiel wypełnił swoją historyczną misję.

Cena uległości

Obecnie obieramy fałszywy kierunek. Pozbawiamy się własnych zasobów, przemysłu i kompetencji wskutek uległości wobec zewnętrznego dyktatu i krótkowzrocznych trendów. Gdy założenia zderzą się z twardym kryzysem geopolitycznym lub surowcowym, zagraniczne stolice pozostaną obojętne na polski los. Rachunek za brak wyobraźni i uległość zapłacimy my wszyscy — w Jastrzębiu, na Śląsku i w polskich domach.

Możemy wysadzać w powietrze stare szyby. Jednak rezygnując z własnej zdolności do podejmowania suwerennych decyzji, staniemy się jedynie bezwolnym przedmiotem w cudzej grze. Na to żaden dumny naród nie powinien sobie pozwolić.

Autor: Stanislas Laurel partner /(c) 2026 Portal Jas24info

 

foto: wlasne

wyburzenie szybu Jas II, kopalnia Jas-Mos, Jastrzębie-Zdrój, SRK, Spółka Restrukturyzacji Kopalń, węgiel koksowy, Porozumienie Jastrzębskie, transformacja energetyczna, dziedzictwo Śląska.

 

 

 

 

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic