SZUKAMY NASTĘPCÓW LASZKIEWICZA!

Nie od dziś wiadomo, że dumą jastrzębskiego hokeja są wychowankowie. Kiedyś – Leszek Laszkiewicz, Daniel Laszkiewicz, Andreas Pokorny, Andrzej Frysztacki, Sławomir Wieloch… Dziś – Radosław Nalewajka, Łukasz Nalewajka, Dominik Paś, Jan Sołtys, Kamil Wałęga… Nazwiska kolejnych pokoleń naszych hokeistów można mnożyć. Nikt w polskim hokeju nie ma wątpliwości, że JKH GKS Jastrzębie to kopalnia talentów. Czy chciałbyś, aby i Twój syn kiedyś dołączył do tego elitarnego grona? Jeśli tak, to zapraszamy na Lodowisko Jastor!

Specjalnie dla Was przygotowaliśmy listę piętnastu zagadnień, które rozwieją wszelkie wątpliwości w kwestii dołączenia do grup naboru. Zostały one pogrupowane w bloki pytań i odpowiedzi. Zapraszamy do lektury i… na trening!

1. Mam syna i chciałbym, aby trenował hokej. Co mam zrobić?

Po prostu przyjść z nim na trening naboru! Zajęcia odbywają się na Lodowisku Jastor w poniedziałki, środy i piątki w godzinach popołudniowych. Najczęściej jest to godz. 16:45, ale może ona ulec niewielkim przesunięciom w przypadku rozgrywania meczów przez nasze zespoły. Dlatego warto sprawdzić aktualne godziny na stronie: https://jkh.pl//nabor. Na zajęcia należy przyjść kwadrans przed ich rozpoczęciem i zwyczajnie porozmawiać z trenerem prowadzącym zajęcia. Wystarczy powiedzieć, że „syn chciałby spróbować…”. I to wszystko! Nie przychodź do sekretariatu klubowego przed meczem seniorów i nie pytaj, co masz zrobić, tylko od razu ruszaj na zajęcia naboru.

2. Czy muszę kupować dla mojego Jasia cały sprzęt hokejowy, jeśli nie wiem, czy chłopak po dwóch treningach stwierdzi, że to nie dla niego?

Absolutnie nie. Nasz klub na początku Waszej przygody z hokejem wypożyczy Wam bezpłatnie łyżwy, kask i kij. Bez tego dziecko nie może wyjść na lód. Jedyne, co powinniście zrobić, to ubierzcie Jasia ciepło, nie zapominając o solidnych rękawiczkach.

3. Czy mogę wejść z dzieckiem na lód?

Nie. Rodzic pozostaje nie tylko poza taflą, ale i poza jej obrębem. Jedynie przed zajęciami może pomóc w założeniu sprzętu czy zasznurowaniu butów. Potem należy iść na trybuny i stamtąd obserwować, jak dziecko sobie radzi. Od momentu, w którym Wasz Jaś wchodzi na lód, jest pod wyłączną opieką trenerów. Możecie być pewni, że mają oni znacznie większe od Was doświadczenie w kwestii radzenia sobie z przyszłymi hokeistami!

4. Nadal mam obawy, jak to będzie wyglądać…

Zatem zapraszamy na trening naboru. Nikt nie wygoni Was z trybun, nie trzeba też płacić za bilety. Wystarczy przyjść bez dziecka w godzinach treningów i naocznie przekonać się, jak to wygląda. Trenerzy nie gryzą, a dzieciom nie dzieje się krzywda. Wręcz przeciwnie – będziecie żałować, że syna nie ma jeszcze na lodzie!

5. No dobrze, może i ma to sens. Mam dwóch synów. Jeden urodził się w 2010 roku, a drugi w 2014. Zapewne młodszy jeszcze nie może spróbować swoich sił?

Wręcz przeciwnie. Zapraszamy nawet przedszkolaki. Najlepiej jest zaczynać przygodę z hokejem w wieku 5-6 lat. Im młodsze dziecko, tym lepiej. Każdy musi „wyślizgać” swoje godziny na lodzie. Paradoksalnie – starszemu synowi już przypuszczalnie „minął termin” na hokej. Wprawdzie zdarzają się utalentowane wyjątki, ale jednocześnie jest to już kilka lat „do tyłu” względem rówieśników, którzy znacznie dłużej jeżdżą na łyżwach.

6. Oglądałem ostatnio, jak Łukasz Nalewajka boksował się z jakimś rywalem. Nie chciałbym, aby syn brał udział w bójkach…

Spokojnie! Zawodowy hokej nie ma nic wspólnego z zabawą, którą proponujemy w grupach dzieci oraz treningami w grupach młodzieżowych. Na początku Jaś nauczy się jazdy na łyżwach. Musi przecież wiedzieć, jak utrzymywać równowagę i kontrolować krawędzie, a także poznać podstawową technikę jazdy. Dopiero potem Wasz syn dostanie kij, aby nauczyć się go używać. Wtedy też rozpoczną się mini-gry. Wszystko to jednak oparte jest o zabawę. Nie od razu Kraków zbudowano.

7. No właśnie, mini-gry. Przecież krążek jest ciężki, może mi uszkodzić Jasia!

Zanim syn będzie miał możliwość zagrania prawdziwym hokejowym krążkiem, minie kilka dobrych lat. Na początku używamy piłeczek do tenisa ziemnego oraz ringo, które prowadzone jest po lodzie trzonkiem kija. Dziecko musi przecież nauczyć się łączyć poruszanie się na łyżwach z kontrolą sprzętu. Dopiero po pewnym czasie dzieci otrzymują lekkie krążki (najczęściej koloru niebieskiego), którymi nie można zrobić sobie krzywdy. Do ciężkiego „czarnego” krążka jeszcze daleka droga.

8. Byłem na treningu naboru. Obok początkujących widziałem też takich małych hokeistów, którzy już naprawdę nieźle śmigają i grają tym właśnie niebieskim krążkiem. Dlaczego to łączycie?

Nikt nie łączy tych zajęć. Po prostu tafla podzielona jest na kilka części, aby z jednej strony osobno mogli trenować początkujący, a z drugiej również osobno – ci nieco bardziej zaawansowani. Ma to swoje plusy, bo najmłodsze grupy widzą, do czego należy dążyć.

9. Kto będzie trenerem mojego Jasia? Bo słyszałem, że Robert Kalaber jest wymagający…

Zanim syn trafi do Roberta Kalabera, minie około dekady. Trenerem naboru jako koordynator jest nasz wychowanek i wieloletni zawodnik Tobiasz Bigos. Pomagają mu Martin Stanek, Marek Chrabański, Magdalena Jabłońska oraz słynny Jacek Dywan.

10. Jacek Dywan? Ten, spod którego ręki wyszli Sławomir Wieloch i Leszek Laszkiewicz?

Ten sam. Możecie być pewni, że wasze dzieci trafiają w ręce prawdziwych fachowców. Trenerowi Jackowi Dywanowi mimo upływających lat hokej się nie nudzi. Korzystamy zatem z jego wiedzy i doświadczenia.

11. Czyli na początku nic nie zapłacę za udział syna w zajęciach?

Nie. W zasadzie pierwszy miesiąc jest za darmo, ponieważ doskonale zdajemy sobie sprawę, że dziecku może nie spodobać się na lodzie i stwierdzi, że woli jednak lekcje gry na fortepianie. Jesteśmy realistami i nie wymagamy cudów. Musicie wspólnie przekonać się, że to ma sens. Po tych paru tygodniach, gdy stwierdzicie, że „wchodzicie w to”, a trener da „zielone światło”, wypożyczacie od nas pełny sprzęt hokejowy za sumę 100 zł na cały sezon. Ponadto za członkostwo w klubie przez jedenaście miesięcy w roku obowiązuje składka w wysokości 40 zł miesięcznie. To wszystko.

12. Jaś ma lekcje baletu w piątek wieczorem. Nie chciałbym, aby z tego na razie rezygnował, bo żona nalega… Czy może chodzić na hokej tylko dwa razy w tygodniu?

Na początku tak. Nie da się mieć stuprocentowej frekwencji. Zdarzają się przecież choroby czy pilne wyjazdy. Nie będzie tragedii, jeśli na początku syn będzie jeszcze zastanawiał się, co go naprawdę pociąga i interesuje. Jednak z czasem trzeba będzie podjąć ostateczną decyzję. Jeśli ktoś chce być sportowcem, to musi umieć rozstrzygać takie sprawy.

13. A kiedy będę mógł zobaczyć syna w jakimś meczu? To jednak nie to samo, co trening.

Musi upłynąć nieco czasu, zanim dopuścimy młodego adepta do ligi mini-hokeja. To oczywiście także jest zabawa, ale najpierw musimy być pewni, że chłopiec radzi sobie na lodzie. Potem wachlarz rozgrywek jest bardzo szeroki. Od ligi mini-hokeja z udziałem innych drużyn z naszego województwa po towarzyskie turnieje w Czechach, w których regularnie bierzemy udział. W listopadzie czeka nas też m. in. Laszkiewicz Cup, który odbędzie się na Jastorze. Jeszcze wcześniej, bo w najbliższą sobotę na naszym lodowisku inauguruje Śląska Liga Mini Hokeja (początek g.13.30). Zapraszamy! Można zobaczyć, jak wygląda „granie” na początku kariery hokeisty.

14. W porządku, przekonaliście mnie. Ale ja jeszcze muszę przekonać żonę… Małżonka obawia się, że nasz Jaś potłucze się przy upadku na lód. Mam jej powiedzieć, że się nigdy nie przewróci?

Na pewno się przewróci! Na tym polega nauka jazdy na łyżwach. Ale spokojnie, nic mu nie będzie. Dorosły upada ze znacznie większej „wysokości”, stąd kontakt z lodem może być dla niego naprawdę bolesny. Dziecko natomiast… po prostu wstanie i pojedzie dalej. Możecie nam zaufać w tej kwestii, ponieważ mamy za sobą kilka dekad doświadczenia. Pamiętajcie, że dziecko będzie miało na głowie kask, który wypożyczymy Wam za darmo. Na sto procent Jasiowi nic się nie stanie. Paradoks hokeja polega na tym, że nasza dyscyplina jest znacznie bezpieczniejsza niż inne drużynowe właśnie za sprawą używania sprzętu i dlatego nie ma się czego bać. Powtarzamy, że najlepiej osobiście przyjść na Jastor na zajęcia naboru i z trybun poobserwować treningi. Jesteśmy spokojni o Waszą ocenę bezpieczeństwa, jakie zapewniamy dzieciom.

15. Przekonałem żonę. Jaś też już wyrywa się na trening. A co będzie, jeśli jednak nie zostanie nowym Leszkiem Laszkiewiczem? Albo np. odpadnie w drafcie do NHL i będzie musiał zakończyć przygodę z hokejem i zostać bogatym biznesmenem? Dziesięć lat życia zmarnowane…

Odpowiemy ostro – bzdura. W charakterze odpowiedzi zacytujemy Floriana Gomolę, który ma 82 lata, a na początku lat 50. założył LZS Jastrzębianka, czyli pierwszy klub hokejowy w Jastrzębiu. – Mam ponad 80 lat i wciąż jestem praktycznie w pełni sprawny właśnie dzięki hokejowi, który uprawiałem w młodości. Jako nastolatek byłem dość tęgi i to ten sport mnie „wyszlifował”. Hokej nauczył mnie tego, aby nigdy się nie poddawać i niczego się nie bać. W 1964 roku uległem wypadkowi na kopalni, spadając na głowę z wysokości trzech metrów. Lekarz mówił później, że tylko za sprawą treningów miałem na tyle mocną szyję, że nie skończyło się tragicznie. Co tu kryć, po prostu kocham tę dyscyplinę! W zasadzie dopiero niedawno dałem sobie spokój z jeżdżeniem na łyżwach, gdy potłukłem się na obiekcie w Pawłowicach. Czasem żartuję, że przewróciłem się, ponieważ brakowało mi „trzeciej nogi”, czyli kija hokejowego – mówił pan Florian w wywiadzie, który zamieściliśmy w naszej książce „65 lat hokeja na lodzie w Jastrzębiu-Zdroju”.

Zapraszamy na Jastor! Przekonacie się, że hokej to prawdziwa szkoła życia!

JKH GKS Jastrzębie – nabór

Leave a comment

Send a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *