Dramatyczne derby Polski w Lidze Mistrzów.

200-125 300-115 200-105 200-310 640-911 300-075 300-320 300-360 642-998 QV_DEVELOPER_01 400-101 700-501 117-201 70-696 700-505 600-199

Spotkanie w Jastrzębiu-Zdroju poprzedziła minuta ciszy w związku z tragedią w kopalni Borynia, do jakiej doszło w środę. W wyniku „zawału” na dole w kopalni zginął górnik.

Początek polskich derbów w Lidze Mistrzów należał do mistrzów Polski. Goście z Kędzierzyna-Koźla od początku sprawiali naszej ekipie kłopoty w przyjęciu. Przy stanie 7:3 trener Ferdinando De Giorgi poprosił o pierwszą przerwę na żądanie. Na pierwszej przerwie technicznej ZAKSA prowadziła 8:3. W grze naszego zespołu było sporo nerwowości, Pomarańczowi mieli problemy ze skończeniem ataku. Co innego mistrzowie kraju, którzy prezentowali się bardzo solidnie. W ich szeregach brylował atakujący Maurice Torres. Skuteczna akcja wracającego po kontuzji Sama Deroo poprzedziła drugą przerwę techniczną, na której ZAKSA Kędzierzyn-Koźle prowadziła 16:9. Przy stanie 18:10 szkoleniowiec JW po raz drugi w tej partii wziął czas dla swojego zespołu. Po pauzie nasza drużyna nieco zmniejszyła dystans do rywali (14:19), ale kędzierzynianie nadal trzymali się twardo. W tej części seta w ofensywie gości błyszczał Mateusz Bieniek. W końcówce seta ambitnie grający Jastrzębski Węgiel obronił kilka piłek setowych, ale zespół z Opolszczyzny zdołał jednak postawić kropkę nad „i” (19:25).

Drugą partię otworzył udany atak Macieja Muzaja. Za sprawą świetnej gry w obronie i efektywnej kontry kędzierzynianie wyszli na prowadzenie 4:2. Później jednak mistrzom Polski dał się we znaki najlepszy w tym fragmencie meczu w jastrzębskich szeregach Jason De Rocco. Blok Kanadyjczyka do spółki z Grzegorzem Kosokiem na Torresie skutkował rezultatem 5:6, choć chwilę wcześniej było już 6:3 dla ZAKSY. Portorykański atakujący szybko się jednak pozbierał i za chwilę ponownie zaczął razić nasz zespół potężnymi atakami. Przy stanie 12:7 dla gości na placu gry pojawił się Damian Boruch, który zmienił Kosoka. Wejście Muzaja w pole serwisowe w połączeniu ze skutecznym kontratakiem pozwoliło Pomarańczowym zmniejszyć straty do jednego punktu (12:11). Niestety dla nas, ZAKSA opanowała sytuację i na drugiej przerwie technicznej kędzierzynianie znów mogli wziąć głębszy oddech, gdyż prowadzili 16:13. Wynik 17:13 skłonił naszego trenera do wzięcia kolejnej w tym meczu przerwy na żądanie. Po niej Torres dołożył kolejne „oczko”, tym razem blokiem. Przy pierwszej zagrywce wprowadzonego zadaniowo Marcina Ernastowicza zmniejszyliśmy różnicę punktową do trzech „oczek”, ale znów nie potrafiliśmy wyrządzić gościom większej krzywdy serwisem. Efektem tego była wygrana mistrzów Polski także i w drugiej części meczu, w tym samym stosunku co w pierwszym secie, czyli do 19.

Początkowy fragment trzeciego seta to znów przewaga ZAKSY (4:2) i zmiana na pozycji przyjmującego w JW. Bezbarwnego Salvadora Hidalgo Olivę zastąpił Rodrigo Quiroga. Po udanym ataku Rafała Buszka goście prowadzili jeszcze 7:5, ale wówczas ze świetnej strony pokazali się Lukas Kampa (zagrywka) oraz Wojciech Sobala (atak oraz blok). Nasz zespół objął prowadzenie 8:7. Błąd Bieńka w ofensywie sprawił, że przewaga Pomarańczowych wzrosła do dwóch punktów (10:8). Niekwestionowanym liderem w naszym zespole był w tym secie Muzaj (13:11). To głównie dzięki niemu na drugiej przerwie technicznej mieliśmy minimalną przewagę (16:15). Później jednak włączyli się w ofensywie De Rocco oraz Quiroga, dodatkowo zadziałał jastrzębski blok i wyszliśmy na prowadzenie 20:18. Czas dla trenera gości Andrei Gardiniego i ponownie mieliśmy wyrównanie stanu seta (20:20). Wkrótce potem szkoleniowiec ZAKSY znów uciekł się do przerwy na żądanie, bo po bloku Sobali na Torresie prowadziliśmy 23:21. Po czasie Kampa zaserwował dwa asy i pozostaliśmy w tym spotkaniu (25:21)!

W czwartego seta lepiej weszli goście (3:5), ale nasza drużyna nie pozwoliła zbytnio się rozpędzić przeciwnikom (5:5). Kolejny as serwisowy Kampy w tym meczu umożliwił naszej ekipie wyjście na prowadzenie (7:6). Chwilę potem Quiroga kapitalnie zaatakował z drugiej piłki, co oznaczało czas dla trenera gości (8:6). Później znów zatrzymaliśmy rywali blokiem, a to było równoznaczne z kolejną przerwą na żądanie trenera Gardiniego (9:6). Znakomitą robotę w polu serwisowym wykonywał Kampa. Przyparci do muru mistrzowie Polski nie grali już tak pewnie, jak wcześniej. Często mylili się w polu serwisowym. Po akcji Muzaja mieliśmy już trzy „oczka” w zapasie (13:10). Drugą przerwę techniczną, na której prowadziliśmy 16:14, poprzedził popsuty przez Torresa serwis. Potem jednak utytułowani rywale wyrównali stan seta po 17. Od tego momentu gra toczyła się cios za cios. Z tego siatkarskiego klinczu wyrwaliśmy się za sprawą udanego bloku duetu: Sobala-De Rocco na Torresie (22:20). Po czasie wziętym przez szkoleniowca gości ZAKSA zrobiła przejście, a następnie dołożyła kolejne „oczko”. Na czoło ponownie wyprowadził nasz zespół De Rocco (23:23). Pierwsze piłki setowe w czwartej partii zyskaliśmy za sprawą niezawodnego Muzaja. ZAKSA zdołała się wybronić. Kolejne szanse na skończenie seta dał nam De Rocco (25:24), ale i tym razem ZAKSA przetrzymała napór. W sumie nasz zespół miał pięć okazji do skończenia partii, natomiast ZAKS wykorzystała swojego szóstego meczbola i wygrała morderczą czwartą partię 35:33 i cały mecz 3:1.

Jastrzębski Węgiel – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (19:25, 19:25, 25:21, 33:35)

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Sobala, De Rocco, Hidalgo Oliva, Popiwczak (libero) oraz Lushtaku, Boruch, Ernastowicz, Quiroga, Strzeżek

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Torres, Toniutti, Bieniek, Wiśniewski, Deroo, Buszek, Zatorski (libero) oraz Jungiewicz

Źródło: Jastrzębski Węgiel

Brak komentarzy.

Leave a comment