Dreszczowiec z happy endem

200-125 300-115 200-105 200-310 640-911 300-075 300-320 300-360 642-998 QV_DEVELOPER_01 400-101 700-501 117-201 70-696 700-505 600-199

9 listopada o godzinie 18:00 na hali widowiskowo- sportowej w Jastrzębiu -Zdroju odbył się mecz 9. kolejki rozgrywek Plusligi, w której to Jastrzębski Węgiel podejmował PGE Skrę Bełchatów. Bilety na ten mecz rozeszły się w mgnieniu oka. Zapowiadała się prawdziwa uczta dla sympatyków siatkówki.

Pierwszy set rozpoczął się nieudanym serwisem Nikolaya Pencheva, zaraz po tym Michał Winiarski opanował sytuację i zaatakował skutecznie z lewego skrzydła. Odpowiedzią gospodarzy, był udany atak Macieja Muzaja. Od tego momentu zaczęła toczyć się gra punkt za punkt, ale to gospodarze musieli gonić wynik. Przy stanie 5:8 szkoleniowiec pomarańczowych wykorzystał pierwszą przerwę na żądanie, która poskutkowała lepszą grą gospodarzy. Znacznie poprawiła się jakość kontrataków po stronie miejscowych, co doprowadziło do remisu 13:13. Za chwilę goście znowu wyszli na dwupunktowe prowadzenie, jednak nie zdeprymowało to drużyny ze Śląska, która po raz kolejny wywalczyła remis, tym razem 16:16. Dwie udane akcje zaliczył Srecko Lisinac, do tego swoje pięć groszy dołożył Michał Winiarski i na tablicy wyników widniało już 16:19 dla zespołu gości. Trudna do przyjęcia zagrywka Macieja Muzaja i blok Lukasa Kampy na Winiarskim doprowadził do zmniejszenia prowadzenia bełchatowian do jednego punktu. Na nieszczęście pomarańczowych bardzo dobrze prezentował się kapitan gości- Mariusz Wlazły. Karol Kłos posyłając asa dał swojej drużynie pierwszą piłkę setową. Jastrzębianie co prawda zdołali się wybronić, dzięki skutecznej akcji Muzaja, ale wobec kapitalnego ataku Wlazłego byli bezsilni. Pierwszy set padł łupem PGE Skry Bełchatów 25:22.

Drugi set rozpoczął się dla gospodarzy jak marzenie. Lukas Kampa bardzo pewnie zagrywał, a Salvador Oliva po raz kolejny był nie do zatrzymania na ataku. Przyjezdni szybko otrząsnęli się po kiepskim początku seta i doszli punktowo gospodarzy. Ale Oliva był na posterunku i zablokował Michała Winiarskiego, a do tego dodał świetną zagrywkę. Gdyby tego było mało, gospodarzom pomogła Skra, która popełniła błąd ustawienia i wynik brzmiał 9:5. W dalszej części seta pomarańczowi utrzymali swoją dobrą grę, a goście zaczęli popełniać coraz więcej błędów, co nakłoniło trenera Blaina do wzięcia czasu, przy stanie 13:9. Skuteczny Maciej Muzaj w bloku powiększył przewagę miejscowych do 6 punktów. Zawodnicy bełchatowskiego klubu chcieli wywrzeć presję na gospodarzach zagrywką, ale zdarzało im się przy tym sporo pomyłek, co doprowadziło do wyniku 22:18. Techniczny atak Muzaja dał pomarańczowym pierwszego setbola. Goście nie zamierzali się poddać i wybronili się dwukrotnie. Ale za trzecim razem Karol Kłos popsuł swoją zagrywkę, co dało zwycięstwo 25:22 w tej partii meczu drużynie z Jastrzębia. Zawodnicy udali się do szatni na dziesięciominutową przerwę, a na parkiecie tradycyjnie pojawiły się tancerki i klubowa maskotka.

Początek trzeciego seta to Mariusz Wlazły show, atakujący Skry bezlitośnie obijał blok gospodarzy oraz przebijał się na drugą stronę boiska. Po błędzie Pencheva przewaga gości stopniała do jednego punktu. Chwilę potem Scott Touzinsky stanął w polu serwisowym i posłał asa, co dało prowadzenie jastrzębian 9:8. Co skutkowało wzięciem pierwszej przerwy na żądanie przez szkoleniowca drużyny z Bełchatowa. Przez chwilę gra toczyła się punkt za punkt, ale dzięki skutecznemu atakowi Tozinskiego goście wyszli na prowadzenie. Skuteczny kontratak oraz niezawodny w ataku Muzaj i wynik brzmiał 15:12 dla pomarańczowych. Goście nie pozostali dłużni, kiedy na zagrywkę powędrował Mariusz Wlazły zbliżyli się do jastrzębian na dwa punkty, ale wtedy przypomniał o sobie Oliva, który doprowadził do stanu 17:14. Set zakończyli środkowi Jastrzębskiego Węgla najpierw w ataku świetnie pokazał się Wojciech Sobala, następnie blokiem popisał się Grzegorz Kosok, co dało zwycięstwo w tej partii 25:21.

W czwartego seta lepiej weszli goście, którzy na dzień dobry wypracowali sobie dwupunktową przewagę. Odpowiedział im Salvador Oliva, który doprowadził do remisu 2:2. Przez następną część seta gra toczyła się punkt za punkt, taką sytuację zakończył as serwisowy Muzaja, który dał rezultat 8:6. Przyjezdni ciągle popełniali masę błędów w polu serwisowym, przez co na tablicy wyników widniało 12:10 dla gospodarzy. Przy stanie 13:11 Oliva dokonał rzeczy graniczącej z cudem w tym spotkaniu, mianowicie zablokował Mariusza Wlazłego, co poskutkowało czasem dla Skry. Po krótkiej pauzie Maciej Muzaj posłał na stronę przeciwników asa, co dało 16:12. Niebawem to trener Lebedew musiał interweniować i wziąć przerwę na żądanie, bo przyjezdni niebezpiecznie zbliżali się punktowo. Niestety nawet to, nie przerwało świetnej serii Wlazłego na zagrywce, goście najpierw wyrównali, a potem wyszli na prowadzenie 17:16. Przy stanie 19:17 Macieja Muzaja zmienił Patryk Strzeżek, kapitan Jastrzębskiej drużyny i to po jego potężnym ataku przewaga przyjezdnych stopniała do jednego punktu. Po kolejnej przerwie na żądanie trenera Blaina Skra odskoczyła gospodarzom na trzy punkty. Ale to nie podcięło skrzydeł jastrzębskim zawodnikom i z wyniku 19:22 doprowadzili oni do remisu po 23! Ku niezadowoleniu kibiców w końcówce czwartej partii zabrakło szczęścia gospodarzom. Michał Winiarski zakończył seta, doprowadzając tym samym do tie-break’a.

Piąty set zaczął się dla gospodarzy i ich kibiców, tłumnie zgromadzonych w hali, wręcz bajecznie. Najpierw Muzaj skutecznie z prawego skrzydła, potem as serwisowy Grzegorza Kosoka i na tablicy wyników widniało już 2:0. Trener przyjezdnych postanowił nie zwlekać i poprosił o przerwę na żądanie. Po krótkiej pauzie Lisinac przerwał serię pomarańczowych. Ale dwóch najlepszych bombardierów – Salvador Oliva i Maciej Muzaj nie spuszczali z tonu. Kiedy na tablicy wyników widniało 6:2, a doping na trybunach był tak głośny, że ciężko było usłyszeć własne myśli szkoleniowiec Skry wykorzystał drugi czas. Nie wzruszył on jednak zawodników JW, którzy skutecznie zablokowali Pencheva i wynik brzmiał 8:3. Po zmianie stron „pszczółki” zmniejszyły dystans punktowy, za sprawą zagrywki Nicolasa Uriarte, ale Oliva opanował sytuację, dając rezultat 10:6. Później bełchatowianie zbliżyli się niebezpiecznie na dwa punkty, ale Muzaj do spółki z Olivą ugasili ten pożar. Całe widowiskowo zakończył młody atakujący Jastrzębskiego Węgla Maciej Muzaj, dając wynik 15:11. Jastrzębski Węgiel pokonał PGE Skrę Bełchatów 3:2! Kolejny fantastyczny mecz gospodarzy przy pełnej hali i kolejna statuetka MVP dla ich gwiazdy Salvadora Olivy! Niesamowite ile emocji zapewniają mecze z udziałem jastrzębskiego klubu! Do następnego razu!

FotoGaleria

Jastrzębski Węgiel – PGE Skra Bełchatów 3:2 (22:25,25:22, 25:21,23:25, 15:11)
Jastrzębski: Damian Boruch, Lukas Kampa, Grzegorz Kosok, Maciej Muzaj, Salvador Hidalgo Oliva, Scott Touzinsky, Jakub Popiwczak (libero) oraz Jason De Rocco, Marcin Ernastowicz, Wojciech Sobala, Patryk Strzeżek
PGE Skra:Karol Kłos, Srecko Lisinac, Nikołaj Penczew, Nicolas Uriarte, Michał Winiarski, Mariusz Wlazły, Robert Milczarek (libero) oraz Bartosz Bednorz, Jurij Gładyr, Bartosz Kurek, Kacper Piechocki, Artur Szalpuk.

Magdalena Tokarek

Brak komentarzy.

Leave a comment