WICEMISTRZ NIE TAKI STRASZNY

200-125 300-115 200-105 200-310 640-911 300-075 300-320 300-360 642-998 QV_DEVELOPER_01 400-101 700-501 117-201 70-696 700-505 600-199

Faworyt sprostał zadaniu, bo GKS Tychy wygrał na Jastorze 4:1, ale jastrzębianie tanio skóry nie sprzedali. Podopieczni Roberta Kalabera do końca walczyli o poprawę rezultatu, ale rywal na więcej już nie pozwolił i trzy punkty zasłużenie pojechały do Tychów.

Wtorkowe granie rozpoczęło się od błyskawicznego wykluczenia dla Jana Homera, który otrzymał karę już w 13. sekundzie gry. Tyszanie przewagi nie zdołali wykorzystać, ale otworzyli wynik chwilę po tym, jak Słowak wrócił na lód. Przed bramkę Davida Zabolotnego wjechał Kamil Kalinowski, który uderzając nad parkanami trafił na 1:0 dla GKS-y Tychy.

Goście przez całą pierwszą odsłonę prowadzili grę, a jastrzębianie szukali swojej szansy w grze z kontrataku. Jeden z nich mógł wykorzystać Leszek Laszkiewicz, ale John Murray pewnie złapał krążek. Gdy obie ekipy myślami były już w szatni padł gol numer dwa dla tyszan. Zamieszanie przed bramką JKH wykorzystał Alexander Szczechura i po 20. minutach GKS Tychy prowadził 2:0.

Drugą cześć spotkania lepiej zaczęli jastrzębianie, ale zamiast kontaktowej bramki to goście trafili na 3:0. Indywidualną akcją popisał się wychowanek JKH, Kamil Górny. Podopieczni Roberta Kalabera odpowiedzieli w 40. minucie podczas gry w podwójnej przewadze. Krążek do bramki skierował Tomasz Kominek, który sprytnie zmienił lot gumy po uderzenie Vladimira Lukaczika.

Trzecia tercja przysporzyła kibicom sporo emocji, ale jastrzębscy sympatycy nie będą wspominać jej najlepiej. Wszystko przez serię niezrozumiałych decyzji arbitrów, którzy chociażby wyjątkowo łagodnie potraktowali brzydkie faule Bartłomieja Pociechy (rzucił na bandę Łukasza Nalewajkę), czy atak kijem trzymanym oburącz w wykonaniu Jarosława Rzeszutki, który zaatakował w głowę Kamila Świerskiego.

Nie zmienia to jednak faktu, że sportowo lepsi byli tyszanie, którzy udokumentowali ten fakt czwartym golem. W 48.minucie Davida Zabolotnego pokonał Rzeszutko, skutecznie poprawiając uderzenie Kaznadzieja. GKS Tychy wygrał ostatecznie 4:1, a jastrzębianom pozostał lekki niedosyt. Przy odrobinie szczęście gospodarze mogli się pokusić może nie o zwycięstwo, ale przynajmniej o korzystniejszy rezultat.

Polska Hokej Liga – 7. kolejka – 19/09/2017 – Jastrzębie-Zdrój – godz. 18:00
JKH GKS JASTRZĘBIE – GKS TYCHY 1:4 (0:2, 1:1, 0:1)

0:1 – 02:18 – Kamil Kalinowski – Bartosz Ciura, Mateusz Bepierszcz
0:2 – 19:59 – Alexander Szczechura – Michael Cichy, Kacper Guzik
0:3 – 27:05 – Kamil Górny
1:3 – 39:44 – Tomasz Kominek – Vladimir Lukaczik, Leszek Laszkiewicz (5/3)
1:4 – 47:33 – Jarosław Rzeszutko – Ilia Kaznadziej, Adam Bagiński (5/4)

JKH GKS Jastrzębie: Zabolotny (Fuczik) – Michałowski, Homer, Laszkiewicz, Wróbel, Vozdecky – Lukaczik, Jankovicz, Kominek, Kulas, Pelaczyk – Kubesz, Gimiński, Ł. Nalewajka, Dominik Jarosz, R. Nalewajka – Matusik, Bigos, Balcerek, Paś, Świerski.

GKS Tychy: Murray (Lewartowski) – Pociecha, Ciura, Galant, Kalinowski, Bepierszcz – Bryk, Kotlorz, Gościński, Rzeszutko, Bagiński – Gazda, Kaznadziej, Guzik, Cichy, Szczechura – Górny, Kolarz, Jeziorski, Komorski, Kogut.

Kary: 14:12 / Strzały: 21:34 / Widzów: 700.
Sędziowali: Krzysztof Kozłowski (sędzia główny) oraz Mateusz Niżnik, Marcin Młynarski (liniowi).
Trenerzy: Robert Kalaber (JKH GKS Jastrzębie) – Andriej Gusow (GKS Tychy).

źródło:jkh

Brak komentarzy.

Leave a comment